Wtyki amerykańskie – jak wyglądają i skąd się wzięły w Polsce

Zadzwoń do nas: +48 534 534 312

Wtyki Amerykańskie pojawiły się w Polsce stosunkowo niedawno, ale ich populacja z roku na rok jest coraz większa. Dokuczają nam szczególnie jesienią, kiedy temperatura na zewnątrz spada i są zmuszone szukać schronienia na zimę.

Zauważamy je wówczas na balkonach, w oknach, na parapetach i moskitierach – za wszelką cenę próbują wedrzeć się do naszych domów i mieszkań. Mowa oczywiście o wtykach amerykańskich – inwazyjnym gatunku pluskwiaków różnoskrzydłych należącym do rodziny wtykowatych. Czy są niebezpieczne? Jak sobie z nimi radzić? Poniżej zebraliśmy najważniejsze informacje na temat tych szkodników.

Jak rozpoznać wtyki amerykańskie – charakterystyczne cechy owadów

Dorosłe osobniki wtyków amerykańskich osiągają spore rozmiary jak na owady – mają od 15 do 20 mm długości. Ich głowa (stosunkowo niewielka w porównaniu z resztą ciała) ma brązowy lub czarny kolor i kilka czerwono-żółtych smug. Jest zaopatrzona w wyłupiaste oczy, aparat gębowy przystosowany do ssania (a nazywany kłujką) oraz parę długich, segmentowo zbudowanych czułek. Wtyki amerykańskie posiadają skrzydła, za pomocą, których latają. Pokrywy skrzydeł są żółtobrązowe i układają się w charakterystyczny wzór przypominający literę X lub H. Dodatkowo odwłok owadów upstrzony jest czarnobiałymi paskami, co też wyróżnia je na tle innych gatunków. Wtyki posiadają trzy pary grubych odnóży z haczykami na udach – dzięki nim szkodniki mogą poruszać się po pionowych powierzchniach. Tylna para ich odnóży jest dłuższa od pozostałych i zapewnia im coś w rodzaju „tylnego napędu”.

Skąd wtyki amerykańskie wzięły się w Polsce?

W Polsce żyje kilkanaście gatunków wtyków (najbardziej znany jest wtyk straszyk, który żeruje w szczawiu). Jednak żaden z nich nie dorównuje wtykowi amerykańskiemu, jeśli chodzi o inwazyjność (prędkość, z jaką owady zasiedlają nowe obszary). Jego naturalnym środowiskiem bytowania jest Ameryka Północna – zwłaszcza Stany Zjednoczone, Meksyk i Kanada. Gatunek przebył cały ocean i trafił do Europy na statku pasażerskim lub towarowym, choć bardziej prawdopodobny jest ten ostatni – przypuszcza się, że owady sprowadzono z USA do Włoch pod koniec XX wieku razem z sadzonkami iglaków. Od tamtej pory owady nieprzerwanie kolonizują inne części kontynentu – są już w Chorwacji, Rumunii, na Węgrzech, w Słowenii, Belgii, Hiszpanii i w Wielkiej Brytanii. W Polsce pierwsze wtyki amerykańskie zauważono w 2007 roku w okolicach Wrocławia i Krakowa. W ciągu kolejnych lat rozprzestrzeniły się na pozostałą część naszego kraju i obecnie można je spotkać wszędzie – zarówno w Górach, jak i na Śląsku czy nad morzem.

Rozwój wtyków amerykańskich

W południowych regionach Ameryki Północnej zdarzają się dwa, a czasem nawet trzy pokolenia wtyków amerykańskich rocznie. Jednak na starym kontynencie, gdzie gatunek ten dotarł stosunkowo niedawno i gdzie musi mierzyć się z innymi niż w swoim naturalnym środowisku warunkami klimatycznymi, rozwój owadów nieco się różni. W tym miejscu warto podkreślić, że nie ma jeszcze wielu źródeł traktujących o tym, jak wtyki amerykańskie radzą sobie na nowych obszarach. Jesteśmy na etapie, kiedy ekspansja owadów trwa, a my obserwujemy proces ich przystosowywania się do innego środowiska. W środkowej Europie prawdopodobnie pojawia się tylko jedno pokolenie wtyków amerykańskich w ciągu roku. Ich larwy wylęgają się z jaj wiosną. Żerują w podobny sposób jak postacie dorosłe, wysysając sok z igieł i młodych szyszek drzew i krzewów iglastych, a po pięciokrotnym linieniu przekształcają się w postacie dorosłe. Imago, czyli dorosłe osobniki można spotkać od września. Sądzi się, że dalszy przebieg ich rozwoju jest zależny warunków atmosferycznych. W sezonie jesienno-zimowym wtyk amerykański zaczyna szukać miejsca do przezimowania – możemy go wtedy spotkać w domach, mieszkaniach, altanach, budynkach gospodarczych, garażach. Zaznaczmy, że zimują wyłącznie osobniki dorosłe (imago), które nie potrzebują pożywienia, a ich jedynym celem jest rozmnażanie. Wtyki amerykańskie mogą zimować w budynkach gromadnie. Po przezimowaniu pluskwiaki wychodzą na zewnątrz pod koniec kwietnia lub na początku maja, po czym, po odnalezieniu rośliny żywicielskiej składają jaja, po kilka sztuk na jej igłach.

Dlaczego wtyki amerykańskie są szkodnikami?

Wtyki amerykańskie są utrapieniem przede wszystkim dla leśniczych i ogrodników. Owady od wiosny do jesieni żerują na drzewach i krzewach roślin iglastych – odżywiają się sokiem z igieł i niedojrzałych szyszek wysysając go za pomocą aparatu gębowego, tak zwanej kłujki. Gustują przede wszystkim w sosnach pospolitych. W efekcie wpływają negatywnie na jakość nasion, co ogranicza rozmnażanie drzew. Dodatkowo igły najpierw żółkną, potem brązowieją, co zmniejsza zdolności asymilacyjne zaatakowanych roślin. Masowy atak wtyków amerykańskich może skutkować zamieraniem całych drzew. Problem ten dotyczy zwłaszcza nowych nasadzeń i młodych egzemplarzy. Jak dotąd nie stwierdzono znacznej szkodliwości wtyków amerykańskich w Polskich lasach, ale w związku z ich szybką ekspansją można się spodziewać, że monokultury (jednogatunkowe ekosystemy) leśne, zwłaszcza sosnowe mogą być dla niego wymarzonym środowiskiem. Tym bardziej, że owad nie ma u nas naturalnych wrogów.

Miłośnicy lasów i ogrodów z iglakami nie są jednak jedynymi poszkodowanymi w walce z wtykami amerykańskimi. Co prawda owady są roślinożerne i gustują wyłącznie w drzewach iglastych, a w okresie jesienno-zimowym nie odżywiają się wcale (nie żerują na produktach żywnościowych w naszych domach, tym samym nie prowadzą do zanieczyszczeń i nie są szkodnikami spożywczymi), nie przenoszą też chorób i w teorii nie gryzą (do tej pory odnotowano tylko jeden przypadek pogryzienia przez wtyka amerykańskiego, przy czym objawy po ukąszeniu – zaczerwienienie i ból – ustąpiły po dwóch dniach), ale mogą być źródłem innych problemów. Szkodniki nie przystosowały się jeszcze do warunków klimatycznych, jakie panują w naszym kraju. Nie potrafią przetrwać w niskich temperaturach. Dlatego, gdy kończą się letnie upały i nadchodzi chłodniejsza jesień masowo wlatują do naszych mieszkań w poszukiwaniu schronienia na zimę – przeczekują ją w framugach drzwi i okien, w otworach w parapetach, w szczelinach drewnianych mebli i innych, trudnodostępnych zakamarkach. Już sama obecność owadów w domu budzi niepokój i konsternację – większość z nas nie chciałaby dzielić lokum z tego rodzaju lokatorem. Ponadto, kiedy wtyki amerykańskie poczują się zagrożone, wydzielają obronną substancję feromonową o intensywnym, bardzo nieprzyjemnym zapachu. Przykra woń jest podobno gorsza od zapachu skunksa i utrzymuje się stosunkowo długo – od kilku godzin do kilku dni. Szkodniki, choć rzadko, uszkadzają też plastikowe rury stanowiące część instalacji wodnokanalizacyjnej.

Środki prewencyjne to podstawa!

Wtyki amerykańskie nie mają żadnych skrupułów i będą starały się dostać do Twojego domu, czy mieszkania za wszelką cenę. By uniknąć ich inwazji, warto przygotować się wcześniej i po prostu zastosować środki, które uniemożliwią im wtargnięcie do budynku. Jak wspominaliśmy wtyki amerykańskie są owadami o stosunkowo dużych rozmiarach. Dostęp do okien i drzwi można im zablokować montując moskitiery. Na rynku są dostępne takie wykonane z bawełny, polietylenu, poliestru czy nylonu. Dobrze sprawdzą się też popularne siatki, które przykleja się do ram okna za pomocą pasów z rzepami. Zarówno moskitiery jak i siatki zapewnią możliwość wietrzenia pomieszczeń, a jednocześnie będą stanowiły barierę nie do przejścia dla wielu owadów (nie tylko wtyków, ale też much, komarów, os, itd,).

Zadzwoń +48 534 534 312 i zamów dezynsekcję przeciwko wtykom amerykańskim

Obecnie wtyk amerykański nie jest objęty chemiczną ani biologiczną ochroną roślin z powodu braku zarejestrowanych do tego celu środków. Można się jednak domyślać, że stosowanie insektycydów przeciwko innym gatunkom może ograniczyć jego populację przy okazji. Dlatego warto, co jakiś czas (zwłaszcza w okresie jesiennym) posmarować/ spryskać ramy drzwi i okien preparatami owadobójczymi na inne insekty.

Jak pozbyć się wtyków amerykańskich samodzielnie?

Jeśli zdarzy się sytuacja, że wtyki amerykańskie przedarły się już do domu lub mieszkania, ale populacja nie jest duża – liczy kilka osobników, można pokusić się o ich samodzielne wyłapywanie. Owady z reguły nie gryzą, ale jak wspominaliśmy wydzielają przykry i długo utrzymujący się zapach. Dlatego lepiej nie brać insektów do gołej ręki ani nie zabijać w mieszkaniu. Najlepiej zaopatrzyć się w jednorazowe rękawiczki i słoik i za ich pomocą złapać żywego wtyka, wynieść z dala od domu i tam unicestwić (w przypadku, gdy owad mimo starań wydzieli nieprzyjemną substancję wewnątrz pomieszczenia – jednorazowe umycie powierzchni i wietrzenie pomieszczenia powinno wystarczyć). W pozbyciu się wtyków amerykańskich mogą pomóc także emulatory do mechanicznego usuwania szkodników, takich jak mszyce, przędziorki, czy kleszcze. Skuteczny będzie olej rydzowy pozyskiwany z nasion lnicznika siewnego, dostępny w sklepach ogrodniczych za około 20 zł. Robak spryskany preparatem, zostanie pokryty cienką, lepką powłoką, która uniemożliwi mu poruszanie się i oddychanie. To doprowadzi do jego śmierci z powodu niedotlenienia. Dodatkowo, w ramach zabezpieczenia olejem rydzowym można spryskać miejsca, w których przebywały owady. Na rynku dostępne są też inne środki np. w postaci oprysku lub zamgławiaczy, które można stosować samodzielnie w domu – niestety nie są dedykowane wtykom amerykańskim, a jedynie ogólnie „owadobójcze”, więc nie możemy gwarantować ich skuteczności.

Profesjonalna dezynsekcja w zwalczaniu wtyków amerykańskich

Ze względu na rozmiar i odpychający wygląd wtyków amerykańskich, a także przykry i długo utrzymujący się zapach wydzielanej przez nie substancji, nie wszyscy będą chcieli usuwać owady samodzielnie. To zupełnie zrozumiałe. Ponadto zdarzają się sytuacje, kiedy liczba owadów, które wtargnęły do naszego domu jest duża i ich ręczne wyłapywanie nie daje oczekiwanego efektu. Wówczas warto zwrócić się o pomoc do profesjonalnej firmy zajmującej się dezynsekcją. Dezynsekcja to wszystkie działania mające na celu likwidację szkodliwych owadów (a także ich jaj i larw). Co prawda za takie uznaje się przede wszystkim pasożyty przenoszące groźne choroby, zanieczyszczające żywność i wodę i w efekcie zagrażające zdrowiu i/ lub życiu ludzi (np. pluskwy, prusaki, karaluchy, pchły, wszy, osy, szerszenie, itd.), ale populacja wtyków amerykańskich w Polsce ciągle rośnie i można spodziewać się, że owady już z nami zostaną, dlatego firmy zajmujące się dezynsekcją obejmują je swoimi usługami. Zabiegi dezynsekcyjne wykonywane są we wszystkich budynkach i pomieszczaniach, w których pojawił się problem z insektami – domy, mieszkania, magazyny, garaże, altany, budynki gospodarcze. Ponieważ wtyki amerykańskie na czas hibernacji (zimowania) obierają trudnodostępne miejsca (szczeliny w oknach i drzwiach, otwory w meblach, inne zakamarki) pracownicy DDD powinni najpierw przeprowadzić inspekcję, na podstawie której określą wszystkie miejsca bytowania owadów i oczywiście wielkość populacji. Czynniki te posłużą w dobraniu odpowiedniej metody w walce ze szkodnikami. Wyróżniamy następujące metody dezynsekcji:

  • metody fizyczne, które wykorzystują różne środki fizyczne, np. stosowanie pary wodnej o wysokiej temperaturze, promieniowania ultrafioletowego, ognia czy suchego lodu;
  • metody mechaniczne, które polegają na ręcznym usuwaniu owadów, np. przez wyłapywanie, wytrzepywanie, zbieranie;
  • metody chemiczne, kiedy do likwidacji owadów używa się odpowiednich środków chemicznych (owadobójczych). Są to różnego rodzaju opryski, posypki, żele;
  • metody biologiczne – polegają na wykorzystaniu innych organizmów, które są naturalnym wrogiem szkodnika, z którym chcemy się uporać.

Zaznaczamy, że to tylko ogólny podział metod używanych w dezynsekcji i nie wszystkie będą miały zastosowanie podczas usuwania wtyków amerykańskich. Szczególnie ostanie – biologiczne, ponieważ ten nowy w Polsce gatunek nie ma żadnych naturalnych wrogów, który mógłby być dla niego poważnym zagrożeniem. Najlepiej sprawdzą się zapewne metody chemiczne – jak oprysk czy zamgławianie, dzięki którym pracownicy DDD będą w stanie dotrzeć nawet do trudnodostępnych zakamarków.

Jak ochronić przydomowe iglaki?

Wtyki amerykańskie mogą zmniejszyć wydajność i jakość nasion drzew iglastych aż o 80%. Na szyszkach nie widać uszkodzeń dokonanych przez owady, ale na igłach, które żółkną i brązowieją już tak. Co prawda w Polsce nie zaobserwowano jeszcze poważnych uszkodzeń sadów, lasów czy ogrodów iglastych, ale wtyki amerykańskie są u nas od niedawna – obserwujemy je krótko i nie wiemy, jaki ostatecznie wpływ będą miały na rośliny. Pewne jest, że z nami zostaną, dlatego już teraz warto zadbać o bezpieczeństwo drzew i krzewów iglastych w naszych ogrodach. Działania profilaktyczne mogą mieć tutaj kolosalne znaczenie. Drzewa i krzewy trzeba odpowiednio przygotować zwłaszcza do okresu jesienno-zimowego – zapewnić im jak najlepsze warunki i odpowiednią pielęgnację. Jesienią warto wzmocnić je preparatami zwiększającymi odporność, użyć nawozów do iglaków z potasem, fosforem i zestawem mikroelementów w składzie, ale bez azotu (a jeśli już to z minimalną ilością). Zabieg dobrze powtórzyć w marcu lub kwietniu oraz dwa miesiące później. Dobre będą nawozy granulowane, jak i płynne doglebowe. Ponadto zapobiegawczo można pryskać i podlewać drzewa i krzewy ekologicznymi gnojówkami z roślin. Takie prewencyjne działania nie zagwarantują pełnego bezpieczeństwa, ale zwiększą szansę, że szkodniki ominą ogród.

Zadzwoń +48 534 534 312 i zamów dezynsekcję przeciwko wtykom amerykańskim